Sylwetki

Szycie Matki czyli Sz-Matki rękodzieło urzekające od pierwszego wejrzenia.

13445471_496007427260082_3747391994429672267_nTo nie są „zwykłe” misie i króliki. One są niezwykłe z dwóch powodów, jeden to taki, że powstały z niesamowitej determinacji, przed którą chylę czoła, a po drugie każdy z nich dostał całusa :). Poznajcie Agnieszkę, pełnoetatową mamę dwóch uroczych chłopców, która odkryła w sobie siłę i moc do robienia rzeczy niezwykłych, czym udowadnia nam wszystkim, że „chcieć to móc” nie jest pustym sloganem. Wszystko zależy od tego, kto te słowa wypowiada.

Rodzicielnik: Skąd się wziął pomysł na powstanie Sz-Matki?

Sz-Matki: Pomysł z powstaniem strony narodził się rok temu. W trakcie macierzyńskiego skończyła mi się uowa o pracę, planowałam remont pokoiku dla moich chłopców i szukałam dodatków. Tyle pięknych rzeczy ludzie tworzą, ale skąd brać na to fundusze? Więc postanowiłam sama coś zrobić by ozdobić ich kącik. Moja przygoda zaczęła się od filcu, drobne zawieszki. 13240065_489243711269787_5988346693056724255_nPrzyznam się, że ja nawet guzika przyszyć nie umiałam. Zawzięłam się i z każdą następną rzeczą szło mi lepiej. Wspólnie z koleżanką postanowiłyśmy założyć stronę żeby na niej pochwalić się naszymi postępami, chciałyśmy pokazać, że nigdy nie jest za późno żeby coś zacząć od nowa. Powstała strona „Mamine twory”, obie samouki, ja dzielnie walczyłam z igłą i nitką, a Dagmara opanowała władanie szydełkiem. Na stronę trafiały nasze twory. Początki były dla mnie trudne, ale każde miłe słowo pchało mnie do przodu. Maszyna do szycia to był mój kolejny cel i marzenie, marzyła mi się własna tilda – kocham je, jestem nimi zauroczona. W kwietniu zeszłego roku dostałam ją od męża na urodziny, pamiętam ten dzień i tą radość, zaskoczenie, zachwyt, ech ciężko opisać. Wparował do domu i pod pachą targał karton z „Zośką”. Zaczynałam od zera, nie wiedziałam jak nawlec nitkę, jak to urządzenie włączyć, nie mówiąc o szyciu. W ruch youtube i jazda! Pamiętam swojego pierwszego króliczka – do dziś się śmieję jak to wspominam. Krzywy, goły, wyłupiaste zezowate oczy haha, ale byłam z siebie dumna ech …. Z każdym następnym było już coraz łatwiej, nie myślcie sobie, że było tak kolorowo, łzy, miliony zerwanych nici, nawet chciałam „Zośkę” przez okno wywalić. Nie jestem krawcową z zawodu, jestem samoukiem, każdego dnia się uczę, a ile jeszcze przede mną. Marzy mi się kurs żeby się rozwijać, iść dalej w tym kierunku, nie traktować tego jako hobby tylko. Strona Sz-Matki powstała całkiem niedawno, postanowiłam założyć własną stronę, mieć coś swojego i to rozwijać, zobaczymy z jakim skutkiem.

R: To niesamowite, podziwiam Ciebie szczerze, tym bardziej, że sama nie mam drygu do szycia. Musiałaś mieć w sobie naprawdę dużo determinacji by spod Twojej igły wyszły takie cuda jakie wykonujesz obecnie. Skąd czerpiesz inspiracje i pomysły?

Sz-Matki: Inspiracje czerpię z netu, widzę coś ładnego i przerabiam po swojemu. Każdy szablon, wykrój robię sama. Zdarza się, że szyję głowę 6 razy i dalej mi coś w niej nie pasuje. Mój 9 letni syn podsuwa mi pomysły. W głowie mam wiele rzezy jeszcze niezrealizowanych, ale czasu brak na wszystko.13434751_496007423926749_3846376625194046018_n

R: No właśnie, czas. Jak godzisz obowiązki domowe i bycie mamą z pracami hand made?

Sz-Matki: Moje prace powstają w tzw. wolnej chwili haha, traktuję szycie jako relaks, odpoczywam, sprawia mi to radość. Często bywa, że szyję z tym młodszym synkiem na kolanach, albo ja zszywam coś do kupy i przewracam kartki książeczki jednocześnie. Jestem mamą to moja super moc. Jak się na coś uprę to muszę to zrobić. Chwilowo nie mam pracy więc muszę coś robić, taki typ człowieka jestem, w ciągłym ruchu – ADHD.

R: Relaks pełen mocnych wrażeń skoro nie raz chciałaś wyrzucić maszynę do szycia przez okno ;). Zdradź nam co Cię cieszy, a co smuci?

13417414_495126577348167_4381550654101563560_nSz-Matki: Jak już wspomniałam to co robię daje mi radość, relaksuje mnie. Największą satysfakcję daje mi, jak królik czy inna rzecz przeze mnie zrobiona sprawia innym radość, uśmiech dziecka najcenniejszy. Cudownie słyszeć, że coś się podoba, a jeszcze cieplej na sercu jak słyszę od mojego syna, że wszystko jest piękne. Karolek mój 2 letni syn całuje każdego królika, który wychodzi gotowy spod maszyny. Każda jedna sztuka, cudowne uczucie. Smutne jest to, że za chwilę mój maluszek pójdzie do przedszkola, a ja do pracy i moje szmatki pójdą w odstawkę bo czasu na hobby będzie już za mało. Oczywiście nie rzucę tego całkowicie, ale będę musiała sporo ograniczyć.

R: Masz największego fana? Poza mną oczywiście 😉

Sz-Matki: Moim największym fanem jest moja osobista siostra, to ona ma największą kolekcję moich szmatek :).

R: Zazdrościmy siostrze! Dziękuję za poświęcony czas i za to, że chciałaś się z nami podzielić tym co robisz. Mam nadzieję, że mimo prozy życia będziesz rozwijać swoją pasję, dążyć do perfekcji i cieszyć swoimi pracami jak to robiłaś dotychczas. Osobiście nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy zupełnie 13330937_492307470963411_8596313416444214141_nniespodziewanie i bezinteresownie przysłałaś mojej córce króliczka, który stał się pociechą w niedoli spowodowanej chorobą. Jesteś cudowną osobą i mam nadzieję, że kiedyś uda nam się spotkać.

Wszystkie cuda spod igły Agnieszki możecie obejrzeć TU, wchodźcie śmiało, lajkujcie, podziwiajcie i podawajcie dalej by pokazać innym mamom, że chcieć to naprawdę móc!

Możesz również polubić…

1 komentarz

  1. Dziękuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *