W naszej kosmetyczce, bądź co bądź bardzo ładnej ;), została nam jeszcze pianka antybakteryjna, nie byle jaka – bo musująca. Specjalnie jej testowanie i opiniowanie zostawiłam na koniec, bo czułam, że będzie przy tym niezły ubaw. Nie myliłam się. Do testowania zaangażowałam wszystkich domowników, a główną testerką była oczywiście Córcia (15 miesięcy), której pianka sprawiła bardzo wiele radości. Najpierw kilka słów o produkcie, pianka dezynfekuje i pozostawia ładny zapach, nawilża i odżywia dłonie oraz paznokcie dzięki zawartości d-pantenolu i prowitaminy B5. Co ważne szybko się wchłania i pięknie pachnie (co stwierdziliśmy wszyscy zgodnie – również Córcia, która chodziła i wąchała rączki ).
Zacznijmy jednak od początku z takim maluszkiem, który ma własne zdanie generalnie różne od naszego ot tak dla zasady
bardzo ciężko jest przeprowadzić jakąkolwiek akcję przy całkowitej współpracy. Dlatego nie obeszło się bez czytania ulubionej bajki o „Bobu”
i ukradkiem robione zdjęcia. Co było później to jeszcze dłuuuuga historia, aż wreszcie po dwóch godzinach przyszedł Tatuś i dopiero można było coś zdziałać
bo co cztery ręce to nie dwie!
Najpierw razem przetestowaliśmy produkt na własnych dłoniach i nie ukrywam spodobało nam się to musowanie jak dzieci zaczęliśmy się bawić i „pstrykać” pianką, aż wreszcie Córcia zainteresowała się i zaczęła nas naśladować podstawiając łapkę.
Później całkiem już profesjonalnie zaczęła rozcierać piankę śmiejąc się przy tym i piszcząc radośnie bo i jej spodobało się to delikatne łaskotanie i „pstrykanie” .
Po wszystkim nadal jeszcze pocierała dłonie i wąchała na przemian, a na koniec rozpłakała się, że już nie ma pianki i chciała jeszcze i jeszcze musiałam obiecać, że pianka będzie jutro. Jeszcze przed snem pocierała dłonie i pokazywała, że tym chciałaby się pobawić :).
Tak więc testowanie uważam za zakończone pełnym sukcesem :). Pianka świetnie sprawdza się w sytuacjach, kiedy potrzebujemy szybko i sprawnie zdezynfekować małe rączki by podać przekąskę lub dla samej higieny, a nie mamy dostępu do wody i mydła. Opakowanie jest małe i poręczne, z powodzeniem zmieści się w torebce czy kieszonce przy wózku, a sama aplikacja i użycie jest dla malucha świetną zabawą, a nie „karą” ;).
Cieszę się, że miałam okazję zapoznać się bliżej z produktami od OsmozaCare, za co bardzo serdecznie dziękuję. Na pewno będę do nich wracać bo bezapelacyjnie zdobyły moje serce i cieszę się, że swoimi opiniami mogę się z Wami tu podzielić.