Projekt 'granatowa sukienka’. Bo w życiu chodzi o to, by znaleźć sposób.

Przeczytałam niedawno takie oto zdanie: Kto nie chce znajdzie powód, kto chce znajdzie sposób. Zapadło mi ono w pamięć nie tylko w kontekście historii, którą chcę Wam tu opowiedzieć. To zdanie to kwintesencja naszych działań w życiu. W każdej jego sferze. Tak w sprawach ważnych, dotyczących naszego życia czy przyszłości, jak i w błahych odbijających się …

W Elfim świecie czarów. Wyjątkowa odzież hand made.

Często fajne rzeczy dzieją się z przypadku. Pewnego dnia napisała do mnie znajoma z prośbą o wsparcie, bo pewna dziewczyna wróciła do Polski, bo pięknie szyje, bo ciężko się wybić na rynku, bo miała już fajną społeczność odbiorców na Facebooku, ale ktoś pozazdrościł i straciła wszystko. Smutne, ale bywa. Polak Polakowi wilkiem, bo za dużo i dobrze mieć nie można… Wyjątkowa odzież hand made ByElfie.

Ja jak to ja, chętnie pomogę. Wiadomo, że żadna ze mnie znana persona, ale skoro tu jakimś cudem trafiliście i czytacie te moje wypociny to jakąś małą moc sprawczą mam. Zapaliłam się, głowa zapełniła się pomysłami, a póki co pomyślałam, że poznam i dowiem się więcej o tym, kim jest ta istota. Pierwszą niespodzianką było to, że mieszka w tym samym mieście co ja, a drugą, że całkiem blisko. Przeznaczenie rzekłabym. A to zobowiązuje!

Wymiana pierwszych wiadomości pokazała, że jest chemia między nami, a jak jest chemia to będzie z tego związku coś fajnego ;). Najpierw jednak chciałam obejrzeć, dotknąć, porozmawiać i posłuchać. Spotkałyśmy się pewnego ciepłego, marcowego popołudnia i godzina zleciała nam jak minuta. Oczarowana oglądałam ciuszki dla dzieci. Piękne wzory, porządne materiały, dobrze skrojone, perfekcyjnie uszyte. I co najlepsze – ceny są naprawdę NISKIE jak na tę  jakość, a w dodatku rodzime rękodzieło.

W tym wszystkim ona – skromna i pogodna mama dwójki urwisów, która po dziesięciu latach wróciła do Polski, założyła firmę by uczciwie zarobić i już na samym starcie spotkała się z taką przykrością. Poznajcie Paulinę.

Paulina ma wyjątkowy fach w ręku – szyje. Jednak nie jakieś tam byle co, ona naprawdę szyje. Pięknie szyje. Jeszcze z sercem i pasją. Na ile jednak tego wystarczy nie wiadomo, chciałabym by wciąż i wciąż tworzyła coś nowego, odkrywała nowe horyzonty, realizowała pomysły. By ta praca sprawiała jej radość. By tak się stało ona jak każdy z nas potrzebuje wiatru w żagle. Zajrzyjcie do jej krawieckiego atelier ByElfie, a na pewno stamtąd tak szybko nie wyjdziecie.

Byście i Wy mogli poznać ją bliżej odpowiedziała na kilka krótkich pytań, zaś pod nimi możecie obejrzeć kilka jej rękodzieł, zapraszam serdecznie i niech idzie w świat :).

Kiedy wpadłaś na pomysł stworzenia marki By Elfie i skąd pomysł na nazwę?

Początkowa nazwa firmy Handmade By Elfie, ale po zablokowaniu mojego konta nazwę skróciłam do By Elfie, a wzięła się ona z tego, że miałam i mam nadal dwa swoje małe Elfy, które w sytuacjach kryzysowych pomagały pakować paczuchy naklejały adresy itd…

Wiem, że parę ładnych lat spędziłaś w Anglii, czym się różni tamten rynek w kwestii Hand made od naszego?

Hmmmm …długo nad tym myślałam, bo wcale on się jakoś tak bardzo nie różni. Tam też kasa z nieba nie leci i wbrew opiniom większość  żyje się na kredytach, kartach kredytowych lub od wypłaty do wypłaty .Też na początku było ciężko, ale pomalutku zdobywałam zaufanie klientów i tak jakoś poszło… jedynym utrudnieniem było dla mnie zamawianie materiałów bo droga przesyłka i długi czas oczekiwania, dlatego też  gromadziłam zimowe zapasy ;-). Teraz  już nie muszę to duży komfort 😉

Krawiectwo to nie jest łatwy kawałek chleba biorąc pod uwagę ceny w sieciówkach. Ty oferujesz produkt świetnej jakości, porządne materiały, dobrze skrojone, właściwie uszyte (wiem, bo kilka ich już mamy, po kilku praniach nadal wyglądają jak nowe!). Jednak produkt końcowy to nie tylko efektowny i wyjątkowy ciuszek, ale również Twoja prace i serce. Co chciałabyś przekazać osobom, które i tak uważają, że jest „drogo”?

No nie jest, ale to chyba każdy rękodzielnik może  potwierdzić. Niestety prawda jest okrutna – ponieważ dziewczyny, które zaczynają swoją przygodę z szyciem okropnie zaniżają rynek, nie dość, że jakością swoich prac, to jeszcze ceną. Nie szanują ani siebie ani swojej pracy, więc te które się cenią, mają legalne firmy niestety, ale schodzą na drugi plan bo przecież po co przepłacać ;-)). Kolejną kwestią jest to, że trzeba być znaną marką, o której głośno  w mediach i wtedy nie ma znaczenia czy to uszyte przez Chińczyka  czy Ukraińca, ważne ze Marka znana i cena tu już nie ma znaczenia bo liczy się ta naszywka wywalona na pół ciucha i to że każdy ją widzi… Nie będę  nikogo przekonywała do  tego co szyję bo szczerze mówiąc jestem zmęczona… I stwierdziłam, że przyjdzie w życiu taki czas, w którym albo  osiągnę pewien poziom, albo dam sobie z tym spokój.

Mam nadzieję, że jednak nie dasz sobie spokoju, że powalczysz jeszcze trochę. Nie musisz przecież ubierać mas, wystarczy wąskie grono wiernych klientów. Wróciłaś do kraju, polska rzeczywistość spełniła Twoje oczekiwania czy raczej rozczarowała?

Jakoś specjalnie mnie Polska nie rozczarowała. Raczej zaskoczyła. Jestem tu od  8 miesięcy i nie mogę narzekać, spotkałam mnóstwo pomocnych ludzi na swojej drodze, zarówno w życiu codziennym jak i różnego rodzaju instytucjach typu służba zdrowie banki i urzędy… także cały mój powrót tylko na plus… Zresztą jest takie słuszne powiedzenie – wszędzie dobrze ale w domu najlepiej…;-)

Masz dwoje dzieci, jak organizujesz swój dzień by połączyć pracę z obowiązkami mamy?

Łatwo niestety nie jest, na wszystko brakuje czasu, a jak już jakimś cudem czas się znajdzie to brakuje sił i tak kółko się zamyka. Dość często staje przed wyborem czy iść spać posprzątać??? Poprasować???  A może coś zjeść no bo przecież powietrzem człowiek nie żyje. Czasami mam takie dni, że chciałabym uciec, no ale gdzie ja ucieknę ??? No dobra mogę do łazienki, ale i tam pojawi się za chwilę moja szarańcza za potrzebą ;-). Także nie pozostało mi nic innego jak uzbroić się w pelerynę Super Matki i ogarniać wszystko z uśmiechem na twarzy.;-)

Jesteś Super Matką, nigdy nie daj sobie wmówić, że jest inaczej! Rób to co kochasz i odnajduj w tym radość, tego Ci z całego serca życzę. Ja już zakochałam się w Twoich rękodziełach i masz we mnie stałą klientkę. Liczę, że coraz więcej osób pozna się na tym, jaki porządny produkt oferujesz i grono Twoich fanów wciąż będzie się powiększać!

Jesteś jak słońce. Ta krótka historia jest opowieścią o tym, że życie – Dar Boga- jest potężniejsze niż śmierć, a miłość dokonuje cudów.

Kiedy Krystyna zorientowała się, że jest w ciąży jak każda matka zapragnęła przygotować swojego pięcioletniego synka Michałka na przyjście na świat rodzeństwa. Wkrótce okazało się, że będzie to dziewczynka. Odtąd każdego dnia Michałek śpiewał dla swej małej siostrzyczki, która rosła w brzuszku mamy. W ten sposób nauczył się kochać swą siostrzyczkę na długo zanim mógł …

Piękne, ponadczasowe, oryginalne i niepowtarzalne. Serce zamknięte w drewnie. Pracownia MOYA.

Personalizowane prezenty-pamiątki już od jakiegoś czasu są modne i bez wątpienia wygrywają w wyścigu o uwagę kupującego. Już nie trzeba wydawać miliona monet by obdarować bliską osobę czymś, co sprawi, że poczuje się wyjątkowo. A jeśli za dobrą ceną idzie w parze również dobra jakość to wybór z automatu staje się prosty. Od dużych firm …

Czasem do szczęścia wystarczy tylko czyjaś obecność, na przykład siostry! W obiektywie Danusi Goluch.

Nie wiem jak to jest mieć siostrę bo mam brata, ale zawsze chciałam ją mieć. Wyobrażałam sobie, że razem bawimy się lalkami, chodzimy do szkoły, przyjaźnimy… Wiem natomiast, że dorosłe życie układa się różnie, a to jaki rodzeństwo będzie mieć ze sobą kontakt w przyszłości w dużej mierze zależy od nas – rodziców. Faworyzowanie jednego …

Pasja przekuwana w sukces – Jelonek Decor rodzinna perfekcja w każdym calu!

Kącik naszej drugiej córci jest już praktycznie gotowy, zostały do uzupełnienia ostatnie drobiazgi w postaci kolorowych naklejek na ścianę i obrazków by było weselej. Tydzień temu dotarła do nas solidnej wielkości paczka, na którą czekałam z niecierpliwością. Jej zawartość to prawdziwe cuda, których uszycie zleciłam pracowni Jelonek Decor. Wybrałam bawełnę w delikatne baletnice w połączeniu …

Szydełkowe cuda. Hand made dziergane z pasją.

Iwimg_0522onę poznałam dawno temu, nie osobiście, ale przez forum dla Mam. Wszystkie przygotowywałyśmy się na wrześniowe porody trzy lata temu i wspierałyśmy się codzienną rozmową oraz wymianą doświadczeń. Każda z nas oczekiwała pierwszego dziecka więc i czasu było więcej. Później po kolei następowały narodziny maluchów (moja oczywiście miała na temat terminu własne zdanie i przyszła na świat w październiku 😉 ) i tak jakoś kontakt się rozmył. Jednak mniej lub bardziej, ale zawsze gdzieś tam w pamięci był. W międzyczasie Iwona dorobiła się drugiego synka i zaczęła rozwijać swoją pasję szydełkowania. Już wtedy robiła dla nas proste bransoletki z muliny opatrzone napisami, teraz jednak widać w jej pracach niwąpliwy talent, który wciąż rozkwita.

SzydełkoweCudasie to blog, który Iwona prowadzi i prezentuje na nim swoje prace oraz wrzutki co i jak można wykonać samodzielnie, więc dla tych, którzy szydełkowaniem się parają będzie to na pewno ciekawe źródło inspiracji :).

To kolejna ciekawa sylwetka, którą chciałabym Wam przedstawić. To Mama, która mimo codziennych obowiązków w domu i przy dwójce dzieci rozwija swoją pasję, a łatwo na pewno nie ma. Jednak o tym opowie nam ona sama, więc teraz oddaję jej głos i zapraszam Was na kolejny wywiad w dziale Sylwetki:

Cześć Iwona 🙂 dziękuję, że zechciałaś podzielić się z nami swoją historią i zgodziłaś się być częścią tej strony. Na początek opowiedz nam jak powstały SzydełkoweCudasie i skąd się wziął na nie pomysł?

misio

Iwona: Tak szczerze, to sama nie wiem jak to się stało, że powstały, ale od początku. Przygodę z szydełkowaniem zaczełam kilka lat temu, zaraziła mnie tym koleżanka. Pomyślałam sobie, dlaczego by nie spróbować, przecież mój Maluszek w wyszydełkowanej przeze mnie czapeczce, będzie wyglądał jeszcze piękniej. Tak też się stało, zaczęłam od czapki dla siebie, potem czapeczki dla Synka. Wydziergałam kilka czapeczek i porzuciłam szydełko na jakiś czas. Dlaczego? Wydawało mi się, że nie mam na tyle czasu, że Mały rośnie, potrzebuje coraz więcej mojej uwagi i mojego czasu, dlatego porzuciłam szydełkowanie. Zaszłam w drugą ciążę i pomyślałam, że czas wrócić do dziergania. Zrobiłam drugiemu Synkowi czapeczkę i buciki, później dla obu, takie same czapki na jesień. Coraz bardziej, na nowo się wciągałam w świat szydełek i włóczek. Zaczęłam poznawać nowe włóczki, ich grubość i skład. Dzięki temu miałam img_3574możliwość „odcięcia” się trochę od domowych obowiązków. Nadszedł czas na ucieczkę od czapeczek i bucików (ileż można?), więc postanowiłam moim dzieciom zrobić morską karuzelę (jesteśmy z Trójmiasta, dlatego morze było tematem przewodnim). Na karuzeli zawisły ośmiornice i koniki morskie – to była moja pierwsza przygoda z Amigurumi (szydełkowymi maskotkami). Było ciężko, kilka razy chciałam się poddać, ale udało mi się ją skończyć i wisi teraz nad naszymi głowami 🙂 później nadszedł czas na kolejne maskotki – prezenty urodzinowe. Moja siostra dostała konia – starałam się, aby jak najbardziej przypominał jej ukochanego konia, którego zresztą posiada. Myślę, że mi się udało, bo od razu wiedziała „kto to?”. Koleżance na 30-ste urodziny też chciałam dać coś wyjątkowego, ona z kolei uwielbia krowy, więc dostała maskotkę krowę z łatkami w kształcie „30”. W międzyczasie oczywiście powstawało mnóstwo innych rzeczy, głównie dla dzieci: mnóstwo czapeczek, ale były też różnego rodzaju kompleciki czy buciki. Wszystkie zdjęcia swoich prac zapisywałam na komputerze. Część moich wyrobów została wysłana w formie prezentów, dla Dzieciaczków z pewnego forum. Dziewczyny pokazywały je sobie nawzajem i zaczeły spływać do mnie pierwsze zamówienia, na konkretne wzory. Dziergałam i dziergałam, dziewczyny się chwaliły i tak szydełkowanie wciągnęło mnie na dobre – radosne twarze Dzieci, w wymarzonych czapeczkach, albo udane sesje zdjęciowe, w wykonanych przeze mnie ubrankach, czy widok szczęśliwych rodziców, trzymających na rękach swoje Pociechy ubrane w „moje” wyroby – to wszystko napawało mnie dumą, optymizmem i chęcią działania. Jedna Koleżanka podsunęła mi pomysł, na pisanie bloga. Długo biłam img_0061się z myślami, a bo to Dzieci, a tu potrzeba czasu. Bałam się, że wszystkiego nie ogarnę. Ale zdecydowałam się, 26.05.2016 roku powstał pierwszy wpis. Oczywiście później mnóstwo modyfikacji, dodawania dodatków, nawet zmiany całego bloga, ale tej daty nie zapomnę. Wszystkie moje zdjęcia, zaczęłam opisywać i dołączać do bloga, później zaczęłam udostępniać moje wpisy na różnych portalach społecznościowych i tak to się zaczęło. Pomysł na nazwę przyszedł znikąd. Nie myślałam długo, jakoś sam wpadł. Później zaczęłam bardziej rozmyślać nad tą nazwą i znalazłam w niej mnóstwo ukrytych przekazów 🙂 patrzę na Szydelkowecudasie i widzę np. Szydelkowe Cuda, lub Uda Sie. Wcześniej chciałam szybko wymyślić nazwę, żeby móc założyć bloga. Teraz jestem dumna z nazwy i wierzę w siebie i w to, że naprawdę może się udać! I to napawa mnie optymizmem! Coraz więcej ludzi zaczyna doceniać rękodzieło, coraz więcej osób marzy o rzeczach oryginalnych i niepowtarzalnych i to widać podczas zamówień. A mnie cieszy każdy zadowolony i szczęśliwy posiadacz moich wyrobów i to napawa mnie chęcią na tworzenie. Dlatego gdyby nie Wy, to Szydelkowecudasie nie miały by racji bytu, gdybym nie czuła się potrzebna, to bym nie ruszała tego tematu. Mnóstwo uśmiechów, pomysłów, sugestii, rad i miłych słów – to dzięki Wam jestem tu, gdzie jestem, z szydełkiem w dłoni i kopalnią coraz to nowych pomysłów! Dziękuję.

 Szydełkowanie jest dość powszechne, co jest wyjątkowego w Twoich pracach?

img_3908

Iwona: To niezwykle trudne zadanie, aby napisać o swoich pracach. Na pewno pasja. W końcu i ja ją odnalazłam, a to niezwykle ważne. Możesz się śmiać, że to babcine, że mogłam wybrać coś innego, jednak to właśnie szydełkowanie mnie ujęło najbardziej. Kiedy biorę robótkę do rąk, przenoszę się (tak jakby) do innego świata. Każdą moją robótkę wykonuję z niezwykłą starannością i dbałością o szczegóły. Nie ma takiej mozliwości, że wyślę w świat robótkę, w której cokolwiek mi nie pasuje. Nawet niedawno miałam taką sytuację, że dziergałam maskotkę dla córeczki koleżanki i już prawie kończyłam, ale patrzałam na nią i ciągle coś mi nie pasowało, zmieniałam, przerabiałam, ale ciągle ta wątpliwość i zawachanie. Co się z nią stało? Najzwyczajniej w świecie całą sprułam i zaczęłam od nowa. Teraz jestem właśnie w trakcie jej dziergania, zmieniłam prawie cały projekt, ale myślę, że teraz będzie pięknie. Takie sytuacje, absolutnie nie zrażają mnie, ani nie demotywują, wręcz przeciwnie, dają energię i chęć do działania. Przecież musi być idealnie ;). Także wydzierganie idealnej robótki, to nie tylko machanie ręką, to godziny eksperymentów, porażek, czasem też frustracji. Jednak warto, dla kilku chwil radości, uśmiechu i dumy z ukończonej pracy. Moje robótki to nie tylko zwykłe przedmioty. Są to wyroby, w które wkładam mnóstwo pasji, serca, a przede wszystkim mnóstwo chwil mojego życia. Także każdy, kto posiada moje prace, posiada jakąś cząstkę „mnie”. Dziergania ciągle się uczę, jest mnóstwo metod, sposobów łączenia, mnóstwo schematów, także każda robótka, to dla mnie kolejna lekcja i niepowtarzalne wyzwanie. Samo powstanie mojej pracy nie jest proste. To nie jest tak, że wymyślam coś sobie i to tworzę. Muszę znaleźć odpowiedni wzór czy schemat, wiele razy zmodyfikować go na własne potrzeby. To jest, wbrew pozorom, jedna z dłuższych czynności podczas powstawania robótki. Później czapynależy wybrać włóczkę, z jakiej ma ona zostać wykonana. Są włóczki różnego rodzaju  i w zależności od potrzeb trzeba dobrać włóczkę, odpowiednie szydełko i można siadać do pracy. Przy dzierganiu niezwykle ważne jest skupienie, aby się nie pomylić, każda pomyłka skutkuje pruciem całej bądź części pracy. Mnóstwo detali, które trzeba dorobić, bądź o których muszę pamiętać podczas dziergania sprawiają, że cały proces jest nieco utrudniony, ale dzięki temu robótki są jedyne w swoim rodzaju. Ja jednak mimo wszystko, uwielbiam szydełkować. Jestem osobą niezwykle radosną i uwielbiam dzielić się moją radością z innymi. Mogę to robić właśnie dzięki szydełkowaniu i spełnianiu wielu marzeń. Jestem również otwarta na wszelkie pomysły i każdy staram się realizować. Do każdego zamówienia podchodzę indywidualnie, zawsze omawiam wszelkie szczegóły z zainteresowanymi, zdaża się, że rysuję poglądowy projekt w paincie – to w przypadkach, kiedy wymyślam coś z głowy, aby każdy mógł sobie mniej więcej wyobrazić, jak dana robótka będzie wyglądać. Wiadomo, że podczas pracy zdarzają się pewne modyfikacje. Moje prace są kierowane do każdego, od najmłodszych, do najstarszych osób. Każdy znajdzie u mnie coś dla siebie. Jeżeli nie ma danej rzeczy w gotowych już projektach, to na pewno powstanie nowy. Co ważne, przez te kilka lat, nie zrobiłam jeszcze dwóch takich samych prac. Zawsze, różnią się chociaż drobnym szczegółem, stąd ich wyjątkowość. Każda robótka jest jedyna i niepowtarzalna, tworzona na indywidualne zamówienie. Można u mnie znaleźć maskotki, ozdoby, ubranka, koszyki, karuzele, serwetki, świeczniki i wiele innych. A jeżeli czegoś nie ma, to powstanie 😉 tylko potrzebuję trochę czasu :).

Jak już wspominałam na początku jesteś dubeltową Mamą z czego jeden z chłopców to Patryk i jest pewnie równie łobuzowaty co moja Patrycja 😉 trudno jest połączyć pasję z opieką nad dwójką dzieci?

img_3437

Iwona: Bardzo trudno. Jeżeli jest ktoś, kto potrafi się tak zorganizować i twierdzi, że połączenie tego wszystkiego jest prościutkie, to chętnie nawiążę kontakt z taką osobą, bo może to ja jestem niezorganizowana… 😉 Ogólnie to należę do tej grupy rodziców, która poświęca dzieciom cały wolny czas. Dlatego szydełkuję tylko w momentach, w których obaj śpią (teraz już bardzo rzadko) i akurat nie mam nic w domu do zrobienia, albo kiedy mój Ukochany wróci z pracy, zjemy obiad, posprzątamy i zajmie się dziećmi – reasumując mam aż godzinę w ciągu dnia na pasję i to godzinka, z biegającymi przy mnie dziećmi… A to jeden chce siusiu, a to drugiemu akurat spodobał się motek włóczki i bardzo chce pomóc mi go „rozplątać”. Oj nie jest łatwo! Ponieważ mamy niewielkie mieszkanie, więc wieczorami img_1763szydełkować mogę dopiero, jak dzieci pójda spać, co w okresie letnim jest późną godziną, bo mimo rolet, nadal jest w domu jasno 🙂 trochę z tego korzystałam i po kąpieli, kiedy Maluchy buszowały, ja odsłaniałam jedno okno i działałam, teraz jest coraz ciemniej i muszę zapalać światło. W związku z tym zaczęłam zarywać noce – zamykam się w łazience, jak dzieci śpią i dziergam w spokoju. Jednak moje dzieci są dla mnie najważniejsze i przede wszystkim jestem mamą, dlatego póki chcą się ze mną bawić, do mnie przytulać i ze mną spędzać czas, to mamę będą miały tylko dla siebie. Czas szybko leci, od września Starszak pójdzie do przedszkola, także zaczynamy kolejny etap, zostanę z Młodszym, ale to i tak nic nie zmienia. Niektórzy twierdzą, że w domu wszystko samo się robi… No niestety, nic się samo nie zrobi, a każda czynność zabiera nam kilka minut. Szydełkowanie jednak jest moją odskocznią, daje mi siły na kolejne chwile, dlatego codziennie muszę cokolwiek podziergać. Pomaga mi się odstresować, niekiedy pozbyć frustracji. Jestem tylko człowiekiem i jak każdy miewam gorsze dni i może to Ci się wyda śmieszne, ale dzierganie pomaga mi w odreagowaniu wielu sytuacji. Niedawno miałam taki okres, może to stres związany z przedszkolem Młodego, może jakieś przesilenie, nie wiem, naprawdę nie wiem co mi było, ale odreagowywałam tworząc coraz to nowe szydelkowecudasie 🙂 pomogło, nawet bardzo. Długo szukałam swojej pasji, pierwszą odkryłam w liceum i okazała się nią matematyka, skończyłam studia w tym kierunku, później poszukałam pracy, najpierw jedna, potem druga. Okazało się, że zaszłam w ciążę jedną, później drugą i do pracy już nie wróciłam. Prowadziłam bardzo towarzyskie życie, do domu wracałam tylko do spania, a tu nagle pieluchy, spacerki, ale od razu wiedziałam, że zanim moje Bąbelki nie pójdą do przedszkola, to chcę być z nimi, tak też się stało. Ale okazało się, że szydełkowanie, to pasja, w której mogę się realizować. Nie zapomniałam o matematyce, o nie! Powiedzmy, że obie pasje połączyłam w jedną 🙂 Wymyślenie i wykonanie danej robótki wymagają ogromnego skupienia, logicznego myślenia oraz ciągłego liczenia i przeliczania, dlatego mam wszystko razem. A przede wszystkim mimo trudów i często zarwanych nocy jestem ogromnie szczęśliwa, że mogę się realizować jako mama i mogłam połączyć miłość i opiekę nad dziećmi z szydełkowaniem. Nie jest łatwo, ale jest to możliwe, dlatego jeżeli jeszcze ktokolwiek nie znalazł swojej pasji, to zachęcam do poszukania – uważam, że w życiu jest to niezwykle ważne, a jeżeli ktokolwiek boi się, że nie da rady połączyć pasji z obowiązkami – to jestem jednym z wielu przykładów, że jest to możliwe, zatem zachęcam wszystkich do odnalezienia tego, co będziecie uwielbiać i realizowania się w tym. Może nie jest to wszystko proste, ale możliwe i daje dużo szczęścia.

  Zaryzykuję pytanie 😉 jakie masz marzenia?

img_1321

Iwona: Oj, temat rzeka 🙂 marzeń mam bardzo dużo, od standardowych materialnych na duchowych kończąc. Wiem, że marzenia się spełniają, stąd uwielbiam marzyć i jestem niepoprawną marzycielką. O marzeniach związanych z dziećmi i rodziną (pełne zdrowie, ogromne szczęście, powodzenie w życiu) nie będę dużo pisać, bo chyba każdy w jakimś stopniu ma marzenia z tym związane. Szczerze? Marzę o dużym domu, w którym miałabym swój własny, prywatny kąt. Byłaby tam biblioteczka z książkami od podłogi, aż po sam sufit. W jednym kąciku oczywiście miałabym skrzynkę z włóczkami i szydełkami. Zamykałabym się tam sama ze sobą, czasem puściłabym muzykę i whome spokoju chciałabym się tam relaksować. Marzę o swoim sklepiku z rękodziełem. Większą część życia podobno spędzamy w pracy, zatem jeżeli praca jest naszą pasją, to można z przyjemnością do niej chodzić, a zadowolenie z pracy jest bardzo ważne. Chciałabym, aby moje dzieci odnalazły w sobie pasję, obserwuję ich uważnie i na pewno będę ich wspierać i pomogę im w osiąganiu celów. Mi niestety tego w życiu zabrakło. Miałam kilka momentów w życiu, że zabrakło mi kogoś, kto pomógłby mi pójść o krok dalej. Kiedyś grałam w tenisa – uwielbiałam ten sport, kiedy pojawiła się szansa na turniej, ja stchórzyłam, a nie było nikogo, kto „wziąłby mnie za rękę” i powiedział, „idziemy”. Po gimnazjum poszłam do liceum do klasy bilogiczno-chemicznej. Od razu czułam, że to był zły wybór. Ale brnęłam w to, co już wybrałam. Po latach okazało się, że moja wychowawczyni z gimnazjum mówiła, że mam umysł matematyczny. Wtedy też nie było nikogo, kto by mnie nakierował. Dlatego ja obserwuję moje dzieci i na pewno postaram się im pomóc i otoczę ich ogromnym wsparciem i dumą – bo jestem z nich dumna. Z bardziej przyziemnych rzeczy, to chciałabym mieć co roku możliwość wyjazdu z rodziną na wakacje, żebyśmy byli tylko my, sami i każdy mógłby odpocząć po całym roku pracy i rutyny. Mam nadzieję, że nigdy nie stracę tej radości z życia i chwil, jaką mam. Cieszę się wszystkim, staram się z każdej sytuacji znajdować powód, dla którego warto się uśmiechnąć (okazuje się, że nie jest to takie proste i wiele razy się po prostu mi nie udało). Staram się zarażać swoim optymizmem i radością rodzinę i ludzi, którymi się otaczam. Popełniam błędy, jak każdy, ale potrafię się do nich przyznać i wyciągnąć wnioski i mam nadzieję, że nigdy się to nie zmieni. 13901701_10210426411762647_1091771500_oMam też marzenie nierealne… Nie chcę się zestarzeć. Najzwyczejniej w świecie boję się sędziwego wieku, chciałabym na zawsze pozostać młodą, pełną sił, energii, cierpliwości i zdrowia kobietą. W tym przypadku jednak muszę pogodzić się z tym, że jest to niemożliwe do spełnienia i zamiast się bać, powinnam to zaakceptować, dlatego staram się cieszyć z tego, że z każdym rokiem więcej nabywam większej życiowej mądrości, ale to akurat przychodzi mi z trudem. Jak widzisz, mnóstwo marzeń i tych przyziemnych i tych ulotnych… Mam jednak nadzieję, że nigdy nie przestanę marzyć, że będę miałą na tyle sił, aby dąrzyć do ich spełniania i będę zastępować już spełnione kolejnymi. Ja potrzebuję celów w życiu, a coż jest piękniejszego, niż spełnione marzenie? 🙂

Pięknie powiedziane 🙂 życzę Ci w takim razie spełniania tych marzeń, małych i dużych, bo przecież tak wiele zależy od nas samych. Jeszcze raz dziękuję za to, że mogłam Cię gościć, byłaś i jesteś niezwykłą osobą :). 

img_1714

A Was drodzy czytelnicy zachęcam do śledzenia poczynań Iwony w szydełkowym świecie, do podziwiania jej prac i wspierania. Fanpage bloga znajdziecie tu -> SzydełkoweCudasie Serdecznie zapraszamy do polubienia :).

cudasie

P.S. Iwona nie prowadzi sprzedaży ośmiorniczek. 

Lovely Tutu Shop pracownia inna niż wszystkie. KONKURS :)

„Zapada zmierzch Cisza Wiatr targa stare okiennice Cichutko Niczym piórka Schodzą się zewsząd baletnice Leciutko Na paluszkach A każda taka zwiewna Główka dumnie wzniesiona Baletnica …królewna Niby każda poważna… A jednak uśmiechnięta Wirują w tanecznych piruetach Jak duszki W satynowych pointach Patrzę Jestem wzruszona Maleńkie baletnice, małe księżniczki Magia Muzyka Balet I te piękne szeleszczące …

Bo przecież każdy z nas jest inny, każdego z nas wyróżnia coś innego, co sprawia że jesteśmy jedyni w swoim rodzaju. Wyraź siebie z Manufakturą.

To niesamowicie pozytywna kobieta. Jej promienny uśmiech nie tylko zaraża optymizmem już na odległość, ale również odbija się w jej dziełach. Manufaktura na Klamerce to jedno z tych miejsc, w których lubi się być, chce się być… chce się mieć jej pozytywny fragment we własnym domu. Coś, co czyni to rękodzieło wyjątkowym to nie tylko …

„Z miłości, z miłością” Milky Way Jewelry Keepsake with Love biżuteria pełna wspomnień.

13416991_1003269739722868_3701082586418595854_oLubię zatrzymywać wspomnienia. W różnych szkatułkach, zapewne nie tylko ja, trzymam skrawki wspomnień związanych z ważnymi wydarzeniami, które miały miejsce w moim życiu. Czasem takie kolekcjonowanie ma miejsce z pokolenia na pokolenie, czego szczerze zazdroszczę, bo niestety moja mama nie miała w zwyczaju zbierania pamiątek, a szkoda. Myślę, że skorzystałyby na tym również nasze dzieci. W każdym razie ja zbieram. Wiadomo, że nie da się wszystkiego zatrzymać, chociaż czy na pewno?

Wierzę, że dla większości rodziców najważniejszym wydarzeniem w życiu było przyjście na świat ich dzieci. W specjalnych miejscach pochowane są pierwsze kosmyki włosków, zaschnięty fragment pępowiny, opaska szpitalna, być może pierwsze skarpetki lub gazety informacyjne z danego dnia. Ile ludzi tyle pomysłów, dla każdego coś innego staje się ważną pamiątką pierwszych chwil życia pociechy. Czasem samo karmienie piersią chciałoby się „zatrzymać na zawsze” w pamiątce, która by przypominała przez lata te szczęśliwe chwile bliskości, a może walkę pełną łez i bólu.. Niemożliwe? Otóż nie, pewna niesamowita dziewczyna sprawiła, że stało się to możliwe… naprawdę!

13442135_1005790576137451_2762203595623453998_nO sobie mówi skromnie „Wiele z Was mnie zna, z pomocy na forach i grupach, z prywatnych rozmów, a większość klientek z po prostu ludzkich pogawędek w wiadomościach. Większość również wie, jak ważne jest dla mnie karmienie piersią. Jestem przede wszystkim mamą (karmiącą 😉 ) twórcą marki Milky Way Jewelry Keepsake With Love. Idea która przyświeca mojej pracy, to „Z miłości, z miłością”. Zaufało nam już setki mam, dla których mogłam stworzyć niepowtarzalną pamiątkę (i tych karmiących, i tych niekarmiących). Znacie mnie jako Sofi i wiecie, że #‎umiemwesprzeć‬”. I właśnie o tym niesamowicie pięknym rękodziele chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć, zaś Sofi będzie tu moim przemiłym gościem.

Wspomnienie zamknięte w koraliku, łezce, serduszku czy bransoletce. Delikatne, misternie wykonane, noszone 13439173_1008927722490403_8967516607828674903_nblisko serca przez długie lata. Niezwykła pamiątka, o której nasze mamy i babcie kiedyś mogłyby tylko pomarzyć. Dzisiaj jest to możliwe i z prawdziwą przyjemnością z tej możliwości skorzystam. Niestety przy córce brakło mi wsparcia i karmienie piersią skoczyło się bardzo szybko, może gdybym znała Sofi wcześniej… dlatego w mojej pamiątce mleka nie będzie, ale na pewno znajdę inne drobiazgi, z których Sofi wyczaruje piękny drobiazg. Co innego druga córcia, która przyjdzie na świat za kilka miesięcy. W tym przypadku będę walczyć, będę się motywować, będę się starać, a każde wsparcie będzie na wagę złota. Wtedy będzie i mleko i złoto zaklęte w… Jeszcze Wam nie zdradzę ;).

Wróćmy jednak do naszej bohaterki 🙂

Witaj Sofi, może na początek powiesz nam kilka słów o sobie.

Sofi: Hej! Hmm ciężko jest mówić o sobie, wiadomo. Jestem mamą, to przede wszystkim. Mamą, żoną, kobietą jak każda z nas ;).

Tworzysz niesamowite rzeczy, chętnie poznamy historię Milky Way Jewelry Keepsake With Love.

13087836_981875765195599_9199801909727229708_nSofi: Bardzo dziękuję! Dodam, że cały czas staram się rozwijać i iść dalej, tworzenie biżuterii to ocean cudownych możliwości i nie ukrywam, że uwielbiam współpracować, zarówno z innymi twórcami, jak i przede wszystkim z klientkami, które podsuwają mi ogrom nowych pomysłów. Ale od początku.. Uwielbiam biżuterie, zawsze uwielbiałam. Nie myślałam nigdy jednak o jej tworzeniu poważnie. Od czasu ciąży spędzałam wiele czasu na forach i grupach fb dla mam, sporo pomagając innym mamom w tematach laktacji. Wiem, że nieraz mleczna droga nie jest prosta i usłana różami. Od jakiegoś czasu ten temat przewijał się w mojej głowie aż w końcu zrodził się pomysł biżuterii pamiątkowej. Zaczęły się poszukiwania, rozeznania, kompletowanie pracowni oraz przede wszystkim próby przetwarzania mleka. Zanim powstał Milky Way, pól roku zajęły próby i eksperymenty ponieważ wiedziałam, że źle przetworzone mleko może się popsoć po dopiero paru miesiącach. Kiedy doprowadziłam metodę do perfekcji i upewniłam się, że biżuteria nie zmieni kształtu ani koloru, ruszyłam z zamówieniami. Pierwsze zamówienia zebrałam od dziewczyn z grupy na fb, jako nieznany nikomu rękodzielnik, ale dość znana wielu mamom mama-z pomocy w tematach okołolaktacyjnych. I tak to się zaczęło…

Jak oceniasz popularność takiej pamiątkowej biżuterii?

13422359_1003219906394518_1364993882926324611_oSofi: Przede wszystkim Milky Way Jewelry to nie tylko biżuteria z mleka. To biżuteria z zadaniem zatrzymania wspomnień 😉 tak więc głównym założeniem jest zatrzymanie wspomnień macierzyństwa, a nie każda mama karmiła lub nadal karmi piersią, za to ileś mam gdzieś w szkatułkach chowa pierwszy kosmyk włosków! Tak wiec tworzymy biżuterię z włoskami dziecka, z kwiatami z bukietu ślubnego, koronką z welonu czy sukni ślubnej, muszelkami z podroży, i wiele innych. Biżuteria jest personalizowana według uznania zamawiającej mamy, można dodać do niej imię, datę czy cytat. Myślę, że unikatowość biżuterii z mleka już tworzy bardzo duże zainteresowanie, ale cały ten ocean możliwości sprawia, że cieszymy się tak dużym zainteresowaniem, że musiałam sprowadzić asystentkę bo dwie ręce to za mało ;).

To cudownie, że to co robisz cieszy się takim zainteresowaniem! Wtajemniczysz nas trochę w to, jak powstaje taka biżuteria np. z mleka matki?

13092023_982288555154320_5001224849943764543_nSofi: Jasne, choć pewne kroki zostaną moją tajemnicą – w końcu to unikatowa metoda obróbki mleka sprawia, że twórców na świecie jest niewielu, a ja jestem pierwszym polskim 😉 no więc przede wszystkim, mleko przed wysyłką trzeba zapasteryzować. Mamy robią to same w domu, według instrukcji, którą dostają ode mnie po złożeniu zamówienia, jest to krótki i łatwy proces, który zapewnia bezpieczną wysyłkę-wiemy, że mleko nie zepsuje się po drodze (zmiana koloru mleka na żółć). Kiedy przesyłka dociera do mnie, jest otwierana i sprawdzana, po czym mleko ląduje w opisanej wcześniej probówce. I tu następuje tajemniczy krok obróbki mleka 😉 następnie mleko jest mieszane z żywicą jubilerską najwyższej jakości i tu zaczyna się proces kreacji, czyli dodatki i personalizacja. Po zakończeniu żywica zastyga przez 24-48h (zależnie od wielkości). Następnie gotowy produkt wyciągany jest z formy, piłowany, polerowany i sprawdzany.

Wygląda, że jest to bardzo pracochłonne, taka koronkowa robota. Jesteś Mamą, jak godzisz obowiązki rodzicielskie z pracą? 

13247843_1004695529580289_2546252141578144118_oSofi: Jestem mamą bardzo wymagającego dziecka (mówią na „ten typ” high need baby). Obecnie pracuję średnio 8h dziennie: 2h rano, kiedy mąż jest w domu, 2h (z przerwami) w czasie drzemki i 2-3h w nocy. Dziecko jest zawsze na pierwszym miejscu, więc zdarza się, że gdy potrzebuje mnie cały dzień, pracuję tylko w nocy.

Patrzę na Ciebie i widzę szczęśliwą, spełnioną kobietę. Masz jakieś niespełnione marzenia? 🙂

Sofi: Cudowne potomstwo, kochający mąż i prężnie rozwijająca się marka – marzenia spełnione ;)!

To wspaniale! Dziękuję Ci za poświęcony czas, mimo, że masz go niewiele i życzę Ci mnóstwa tego wszystkiego, czego sobie sama życzysz :).

Zaś Was zapraszam do obejrzenia realizacji Sofi, które znajdziecie w galerii jej Fanpage’a na Facebooku. Tam również dowiecie się na bieżąco jaki jest obowiązujący cennik, aktualne promocje oraz konkursy dlatego warto dodać do obserwowanych.

Zaś dla moich czytelników NIESPODZIANKA 🙂 z okazji moich urodzin, które już za dwa dni przekazujemy Wam rabat w wysokości 15 % ważny do 17 lipca br. Hasło rabatowe: milky_rodzicielnik13315386_994456193937556_1167837817634120734_n

Zapraszamy!! 🙂

 

Szycie Matki czyli Sz-Matki rękodzieło urzekające od pierwszego wejrzenia.

To nie są „zwykłe” misie i króliki. One są niezwykłe z dwóch powodów, jeden to taki, że powstały z niesamowitej determinacji, przed którą chylę czoła, a po drugie każdy z nich dostał całusa :). Poznajcie Agnieszkę, pełnoetatową mamę dwóch uroczych chłopców, która odkryła w sobie siłę i moc do robienia rzeczy niezwykłych, czym udowadnia nam …

Mamy gminy Stare Babice – o klubie Mam.

O klubie Mam. Jest taki czas, kiedy kiełkuje w nas nowe życie i na świecie pojawia się w końcu nasza ukochana Zosia, Jaś albo Ludwik. Wkraczamy wtedy na poziom zwany macie- lub tacierzyństwem – czas, który na każdym swoim etapie przynosi moc emocji – od niezwykłych wzruszeń i radości nie do opisania, po wątpliwości, lęki …

Ma-Made Martyna i jej cuda czyli hand made wyjątkowe.

Mogę śmiało powiedzieć, że znam ją „od zawsze” czyli od początku mojej blogowej przygody. Dała się poznać jako przesympatyczna i znająca swoją wartość zaradna mama, a cuda wychodzące z jej rąk jako piękne i wyjątkowe. Miałam porównanie, naprawdę ciężko z nią konkurować gdyż produkty są porządnie i solidnie wykonane, warte swojej ceny, a co najważniejsze …